czwartek, 27 września 2012

hiszpańskie obowiązki


Ostatnie dni były dla mnie niezwykle pracowite. W niedzielę musiałam jechać na plażę. Opalanie się jest wbrew pozorom bardzo męczące, pewnie dlatego, że organizm koncentruje się na schładzaniu całej powierzchni ciała, a przynajmniej utrzymaniu temperatury na w miarę wyrównanym poziomie, a przy tak pięknej pogodzie, wcale się nie dziwię, że to dla niego nie lada wysiłek. Trochę spiekłam sobie ryjek, który zwykle skrzętnie ukrywam pod toną pudru i tym podobnych specyfików (niech żyje naturalne piękno, niech żyje!). Jak biedaczek zobaczył wreszcie światło dzienne, nie wytrzymał presji i ze wstydu aż poczerwieniał. Poza tym, zamiast poznawać nowe koleżanki i kolegów przeplotkowałam pół dnia z Alą.

W poniedziałek musiałam iść do szkoły. Jestem pełna podziwu dla erasmusów, którzy przyjechali tu ze znajomością hiszpańskiego porównywalną z moją znajomością łaciny. Kampus jest ogromny, ale za to pachnie lawendą, a spacerując po nim mam nadzieję spalić wszystkie zbędne kilogramy, które produkują tapasy.

A na dodatek, muszę się integrować z moimi nowymi współlokatorami. Jeden ma gitarę, drugi coś w stylu keyborda, i muszę ich pochwalić, bo nawet pozwalają mi korzystać ze swoich, że tak powiem, instrumentów, więc mam nadzieję, że stworzymy zespół zgrany, trompka, pompka i organy. Opuściły mnie dzisiaj Rzeszowianki, z którymi do tej pory mieszkałam, na pociechę zostawiły mi w spadku jedzenie i mnóstwo kosmetyków, głównie kremy do opalania, co na pewno zwiastuje poprawę pogody i kolejny wyjazd na plażę.

2 komentarze:

  1. chichotam do komputera... lub chichoczę;) ale co tam poprawność językowa! jestem fanką, Mary! wyobrażam sobie, jak to mówisz i chichotam lub też chichoczę;)
    Buziaki
    Ania
    p.s. chciałam żebyś zgadła która to z Ań, ale głupi google nie chce mi pozwolić zostawić posta bez zalogowania się... a nawet w przypadku pierwszego udanego strzału chciałam ci zaoferować jakieś życzenie do spełnienia...
    blame uncle google :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyobrażam sobie, jak chichotasz/czesz ;) Głupi googl, zepsuł nam całą zabawę!!! Hmmm, życzenie do spełnienia od Ani, to dopiero musiałoby być coś ekstra :D

    OdpowiedzUsuń