wtorek, 16 października 2012

Malaga, tiki taki i kasztanki


Ostatni tydzień obfitował w różne ciekawe wydarzenia. Po raz pierwszy od początku roku uciekłam z zajęć (hurrraaaa, hurrraaa, pierwsze hiszpańskie wagary!!!). Nie przeszło to oczywiście bez echa – pierwszym pytaniem, jakie usłyszałam wczoraj od profesora na zajęciach było: Maria, jak tam wyjazd? :P  Podkablowały mnie, niedobre Hiszpany! Bo oczywiście musiałam się pochwalić, że zamiast na uczelnię, jadę do Malagi. Znalazłam tam takiego zagubionego chłopca z Polski, który mnie poprosił, żebym mu pokazała, oczywiście, trochę Hiszpanii.  Zaliczyliśmy (:D) wszystkie punkty obowiązkowe w Maladze – to jest: Alcazabę, Gibralfaro, muzeum Picassa, muzeum wina i brzydką plażę Malaguetę (nie wiem, czy jest taka brzydka zawsze, czy tylko na mój przyjazd – chyba to przez ostatnie powodzie, w morzu brodziły sobie jakieś resztki palm i innych miejscowych drzewek, przez co kąpiel była nieco utrudniona, a już na pewno niezbyt przyjemna). I jak mogłabym zapomnieć – muzeum muzyki! Polecam bardzo, można sobie wypróbować wiele instrumentów, wszystkiego dotknąć, i poszerzyć swoje muzyczne, i nie tylko, horyzonty. I jak przystało na Malagę, jedliśmy kasztanki (takie prawdziwe, prażone :D) 


Na tym nie poprzestaliśmy, gdyż po powrocie do Sewilli mój zapał turystyczny nie osłabł, i musiałam wyciągnąć towarzyszącego mi śpiocha na dalszy ciąg zwiedzania. I tak też dotarliśmy do potężnej katedry z domniemanymi zwłoczynami Krzysia Kolumba; Giraldy, gdzie dzielnie pokonałam na piechotę 35 pięter; sewilskiego miradora (nie mylić z paradorem, to uwaga głównie do Olguity :P) położonego na śmiesznym, plastikowym grzybie zwanym Metropol Parasol albo Seta (czyli grzyb) (komu to przyszło do głowy, żeby zrobić takiego grzyba w środku miasta, to nie wiem, jestem starą konserwą i chociaż widoczek stamtąd przyzwoity, to sam grzyb do mnie nie przemówił) (hmmm, gdyby grzyb zaczął do mnie przemawiać, to chyba znaczyłoby, że coś się dzieje). Do przyjemności za które zdecydowanie powinnam otrzymać tytuł wzorowego turysty, należy zaliczyć przejażdżkę po parku Marii Luisy śmiesznym pojazdem i uczestnictwo w wycieczce po barach tapasowych (tapa (chciałam to jakoś spolszczyć i napisać coś w stylu „przekąska”, ale to nie oddaje idei i klimatu prawdziwej tapy) + maleńkie piweńko za 2.50€, istne szaleństwo! I za zebrane znaczki można otrzymać jakiś kulinarny niespodzian, który mam zamiar odebrać jutro :D).


Poza poznawaniem bogatej oferty kulturalnej Hiszpanii, staraliśmy się również zaprezentować tubylcom to, co Polska ma najlepszego i przybliżyć im nieco nasze zwyczaje. Pokazaliśmy więc, czym jest żołądkowa gorzka, i jak się ją poprawnie konsumuje (przy okazji nauczyliśmy się też wznosić toasty w wersji hiszpańskiej i katalońskiej). No i jak się w Polsce tańczy salsę (tak skutecznie, że Bartek został ulubieńcem pewnej leciwej Kubanki). 


Przyzwoitego zakończenia dziś nie będzie, bo cały post to właściwie podsumowanie samo w sobie ;)

7 komentarzy:

  1. oj tam, oj tam. mi-rador, pa-rador, każdemu się może pomylić... ;) fajne to muzeum wina w Maladze? można organoleptycznie poznać tamtejsze wino?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. p.s. zapisałam się na warsztaty "cata de vinos"!!! zaczynam od przyszłego tygodnia (od teorii niestety...)

      Usuń
  2. Nie za dużo tam jest do oglądania: jakieś stare etykietki, trochę urządzeń do przyrządzania wina, jak to w muzeum. Ale degustacja, owszem, jest w cenie biletu (co prawda nie było tak śmiesznie jak w Jerez :P) i można sobie wybrać 2 rodzaje do skosztowania :) Na praktykę przyjdzie czas :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. o przepraszam, Setas nie są plastikowe! wszystko z jakiegoś specjalnego drewna, sprowadzanego bodajże z Finlandii, przez co niesamowicie wzrosły koszty budowy i czas się bardzo wydłużył. ja miałam okazję podziwiać jak "grzyby" rosą i zastanawialiśmy się, co to z tego będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O nie, obraziłam grzybki! Publicznie przepraszam, nie chciałam... Dzięki za uświadomienie, nie domyśliłabym się w życiu, że to drewno :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Thanks in favor of sharing such a pleasant opinion, paragraph
    is fastidious, thats why i have read it fully

    Here is my website - aspirateur automatique

    OdpowiedzUsuń