czwartek, 15 listopada 2012

czy zawarliście już pakt z krasnoludkami?

W mojej kuchni zamieszkały niedawno krasnoludki. Korzystne układy z tymi miłymi istotami, zawierane niegdyś na lekcjach łaciny, po latach procentują (polecam). Teraz, zamiast mazać tablicę, i cichutko przesuwać krzesełka, myją za mnie naczynia! Zmęczona życiem (wiem, że zabrzmi to dziwnie, ale {między innymi dzięki strajkowi} od wczoraj mam tzw. łikend, który, jak powszechnie wiadomo, wykańcza o wiele bardziej niż reszta tygodnia) dowlokłam się przed chwilą do kuchni, żeby dla rozrywki trochę pozmywać po wyśmienitym obiedzie, który dziś uczyniłam, a tu –  wszystkie naczynia, czyste i lśniące, leżą na swoim miejscu. I nie był to pierwszy raz, kiedy ktoś uprzedził moje szczere chęci doprowadzenia mieszkania do względnego porządku. Jakieś resztki zdrowego rozsądku, które mi jeszcze pozostały, podpowiadają mi, że to być może sprawka moich współlokatorów. Obawiam się, że to tylko kwestia ich uprzejmości, i wstydu przed powiedzeniem mi: „Babo, do garów!”. Z drugiej strony, nieszczególnie wydaje mi się, żeby faceci przemilczeli, że coś do mnie mają, zwłaszcza jeśli mieliby coś za mnie robić. Na wszelki wypadek wolę wmówić sobie, że to krasnoludki. W końcu to dżentelmeni. Może moi współlokatorzy też? :D

Czuję się staro. Na wczorajszej domówce, chcąc być miła i zagaić, zapytałam siedzącego obok chłopca, co studiuje. Okazało się, że jest jeszcze w liceum. Wolałam już nie dociekać, w której klasie ;)

A dziś będzie bonusik w postaci zdjęć. Bo tego, co zobaczyłam na czekoladowej fieście, nie da się opisać słowami ;) Dobrze, że nie umiem robić churros (jeśli nie wiesz, co to jest, masz szczęście, bo żyjesz w błogiej nieświadomości, że istnieje coś tak pysznego; jeśli mimo wszystko chcesz wiedzieć - kliknij tu), bo bym musiała kupować dwa miejsca w Ryanairze. Jak nie trzy.



trochę zmutowany, ale zawsze - Wiewiór <3

babeczka z wanilią i rumem przed konsumpcją...

...i w trakcie (ta krecha na czole to moje włosy, nawet tu czasem wieje :P)







2 komentarze:

  1. co za wspaniałe pyszności!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale churros w czekoladzie w Barcelonie przy plaży i tak rządzi i dzieli :D :D :D

    OdpowiedzUsuń